{"id":5251,"date":"2020-11-27T12:35:36","date_gmt":"2020-11-27T11:35:36","guid":{"rendered":"http:\/\/atorod.pl\/?p=5251"},"modified":"2020-11-27T12:52:28","modified_gmt":"2020-11-27T11:52:28","slug":"zaraza-u-bram","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/atorod.pl\/?p=5251","title":{"rendered":"Zaraza u bram"},"content":{"rendered":"<p>Drodzy Kochani, dzi\u015b udost\u0119pniam kolejny felieton z &#8222;Teatru&#8221;, r\u00f3wnie\u017c dla uspokojenia w\u0142asnych sko\u0142atanych nerw\u00f3w. Ot\u00f3\u017c chcia\u0142am dobrze (przewa\u017cnie mi si\u0119 na tej witrynie udawa\u0142o), a w konsekwencji tak spektakularnie wywali\u0142am stron\u0119 przy pr\u00f3bie aktualizacji tego i owego, \u017ce nie obesz\u0142o si\u0119 bez pomocy Wielkiego Cybernetyka. Kt\u00f3remu niniejszym serdecznie dzi\u0119kuj\u0119, tak\u017ce w imieniu moich Czytelnik\u00f3w &#8211; wirtualnie i na odleg\u0142o\u015b\u0107, ale przynajmniej bez konieczno\u015bci odbycia kwarantanny po przekroczeniu granicy. Takie czasy. I o tym tak\u017ce w moim felietonie &#8211; zn\u00f3w powsta\u0142ym miesi\u0105c wcze\u015bniej, dlatego pewne szczeg\u00f3\u0142y nier\u00f3wnej walki \u015bwiata z wirusem pozwoli\u0142am sobie zaktualizowa\u0107. Problem jednak pozosta\u0142, ba, nawet si\u0119 zaostrzy\u0142. Gor\u0105co zach\u0119cam do lektury ca\u0142o\u015bci numeru listopadowego, gdzie przede wszystkim recenzja Jacka Kopci\u0144skiego z <em>Matki Joanny od Anio\u0142\u00f3w <\/em>w re\u017cyserii Wojciecha Farugi na scenie Teatru Narodowego; blok tekst\u00f3w z okazji stulecia premiery <em>Dybuka <\/em>Szymona An-skiego oraz rozwa\u017cania o centralno\u015bci i lokalno\u015bci polskiego teatru.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>\u201eJak to dobrze, \u017ce Pani nie ma grypy\u201d, pisa\u0142 Chopin do m\u0142odziutkiej, \u015bwie\u017co zam\u0119\u017cnej Solange Cl\u00e9singer, sk\u0142\u00f3conej z matk\u0105 latoro\u015bli George Sand. \u201eCa\u0142y Pary\u017c kaszle. Ja si\u0119 dusz\u0119 i oczekuj\u0119 cholery. Ludwika mi pisze, \u017ce zbli\u017ca si\u0119 ju\u017c do bram Warszawy i \u017ce nikt si\u0119 jej nie boi\u201d. By\u0142 rok 1847.<\/p>\n<p>Teraz mamy rok 2020, a w Polsce jakby czas si\u0119 zatrzyma\u0142. U bram Warszawy wci\u0105\u017c nikt si\u0119 nie boi, a je\u015bli nawet si\u0119 boi, to i tak niewiele rozumie. Dotyczy to r\u00f3wnie\u017c \u015brodowiska operowego. Ma\u0142o kto ze stawiaj\u0105cych za wz\u00f3r tak zwan\u0105 strategi\u0119 szwedzk\u0105 zdawa\u0142 sobie spraw\u0119, \u017ce do niedawna na \u017cadn\u0105 tamtejsz\u0105 widowni\u0119 nie wolno by\u0142o wpu\u015bci\u0107 wi\u0119cej ni\u017c pi\u0119\u0107dziesi\u0119ciu os\u00f3b, a\u017c w ko\u0144cu zamkni\u0119to wszystko na g\u0142ucho i taki stan rzeczy potrwa do ko\u0144ca sezonu, o ile nie d\u0142u\u017cej. Polskim artystom \u2013 sfrustrowanym i zdezorientowanym chaotycznymi poczynaniami w\u0142adz \u2013 coraz trudniej poj\u0105\u0107, sk\u0105d wym\u00f3g odwo\u0142ywania spektakli albo \u015bpiewania do pustej sali, skoro prawie nikt nie przestrzega obowi\u0105zuj\u0105cych regu\u0142 w przestrzeni publicznej. Prawda tymczasem jest gorzka i trudna do prze\u0142kni\u0119cia: powr\u00f3t do tradycyjnego modelu teatru operowego wi\u0105\u017ce si\u0119 z podobnym ryzykiem zaka\u017cenia, jak ca\u0142onocne balowanie w zat\u0142oczonym klubie nocnym.<\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/atorod.pl\/wp-content\/uploads\/2020\/11\/1.ENO-Death-in-Venice-2013-5-c-Hugo-Glendinningl.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"alignnone size-medium wp-image-5254\" src=\"http:\/\/atorod.pl\/wp-content\/uploads\/2020\/11\/1.ENO-Death-in-Venice-2013-5-c-Hugo-Glendinningl-300x213.jpg\" alt=\"\" width=\"300\" height=\"213\" srcset=\"https:\/\/atorod.pl\/wp-content\/uploads\/2020\/11\/1.ENO-Death-in-Venice-2013-5-c-Hugo-Glendinningl-300x213.jpg 300w, https:\/\/atorod.pl\/wp-content\/uploads\/2020\/11\/1.ENO-Death-in-Venice-2013-5-c-Hugo-Glendinningl-768x544.jpg 768w, https:\/\/atorod.pl\/wp-content\/uploads\/2020\/11\/1.ENO-Death-in-Venice-2013-5-c-Hugo-Glendinningl.jpg 800w\" sizes=\"auto, (max-width: 300px) 100vw, 300px\" \/><\/a><\/p>\n<p><em>\u015amier\u0107 w Wenecji <\/em>w ENO (2013). Fot. Hugo Glendinningl<\/p>\n<p>Co tu ukrywa\u0107: nie jest dobrze. B\u0119dzie jednak niepor\u00f3wnanie gorzej, je\u015bli teatry operowe wezm\u0105 przyk\u0142ad z orkiestry na Titanicu i p\u00f3jd\u0105 w zaparte. Cofnijmy si\u0119 my\u015bl\u0105 do pocz\u0105tk\u00f3w pandemii, kiedy z ksi\u0119gar\u0144 internetowych wykupywano ca\u0142e nak\u0142ady <em>D\u017cumy <\/em>Camusa i <em>Zarazy <\/em>Ambroziewicza. Wznie\u015bmy si\u0119 teraz na wy\u017cyny metafory i si\u0119gnijmy po <em>\u015amier\u0107 w Wenecji <\/em>Brittena, oper\u0119 \u201ez\u0142owieszcz\u0105\u201d, zarazem odleg\u0142\u0105 od pierwowzoru literackiego i bole\u015bnie mu wiern\u0105, eksploruj\u0105c\u0105 temat wewn\u0119trznego dualizmu sztuki i prawdy w spos\u00f3b znacznie dobitniejszy i bardziej bezpo\u015bredni ni\u017c wieloznaczna nowela Tomasza Manna. Jej bohater, ogarni\u0119ty tw\u00f3rcz\u0105 niemoc\u0105 pisarz Gustav von Aschenbach wyjdzie w niej na spotkanie zag\u0142ady: wyrzeknie si\u0119 d\u0142ugoletniej dyscypliny, porzuci w\u0142asn\u0105 godno\u015b\u0107 i dopnie swego: padnie ofiar\u0105 indyjskiej cholery. Umrze na pla\u017cy Lido, kuszony wizj\u0105 pi\u0119knego ch\u0142opca, kt\u00f3ry brnie coraz dalej w morze.<\/p>\n<p>Narracja Brittenowskiej <em>\u015amierci w Wenecji<\/em> wype\u0142nia dwa akty, podzielone na sceny przechodz\u0105ce z jednej do drugiej raptownie, troch\u0119 jak w dynamicznym monta\u017cu filmowym, pozornie bez zwi\u0105zku, na podobie\u0144stwo halucynacji albo sennych majak\u00f3w. Kompozytor i librecistka Myfanwy Piper pr\u00f3bowali w ten spos\u00f3b wymkn\u0105\u0107 si\u0119 z pu\u0142apki dos\u0142owno\u015bci, kt\u00f3rej Mann unikn\u0105\u0142 dzi\u0119ki zastosowaniu ironii literackiej oraz przewrotnej gry mi\u0119dzy autorem a tropi\u0105cym sensy czytelnikiem. Oper\u0119 Brittena mo\u017cna zinterpretowa\u0107 jako zapis agonii Aschenbacha, w kt\u00f3rej \u201efigury \u015bmierci\u201d, G\u0142os Dionizosa i niejednoznaczny G\u0142os Apollina, a nawet wielbiony przez pisarza Tadzio, oka\u017c\u0105 si\u0119 tylko efektem wzmo\u017conej aktywno\u015bci konaj\u0105cego m\u00f3zgu.<\/p>\n<p>Trzy lata temu, w starciu z tym arcydzie\u0142em na scenie Deutsche Oper Berlin, sromotnie poleg\u0142 Graham Vick. W jego koncepcji re\u017cyserskiej zabrak\u0142o miejsca na wizj\u0119 czystego pi\u0119kna, kt\u00f3re wdziera si\u0119 podst\u0119pnie w pouk\u0142adane \u017cycie pisarza. Zabrak\u0142o kontrastu mi\u0119dzy rozs\u0142onecznion\u0105 pla\u017c\u0105 a mrokiem smrodliwych weneckich kana\u0142\u00f3w. W og\u00f3le zabrak\u0142o Wenecji. G\u0142\u00f3wny bohater, dziwnie zdystansowany wobec otaczaj\u0105cej go rzeczywisto\u015bci, miota\u0142 si\u0119 w\u015br\u00f3d nielicznych i wci\u0105\u017c tych samych rekwizyt\u00f3w. W ledwo naszkicowanych, trudnych do zidentyfikowania przestrzeniach bez reszty kr\u00f3lowa\u0142y po\u017c\u0105danie i \u015bmier\u0107. Unosz\u0105ce si\u0119 nad miastem widmo indyjskiej cholery sta\u0142o si\u0119 znakiem degrengolady moralnej. Przepad\u0142y pi\u0119kno i prawda, przepad\u0142 konflikt apolli\u0144sko-dionizyjski, zosta\u0142 \u017ca\u0142osny dramat wdowca, kt\u00f3ry na stare lata odkry\u0142 w sobie homoseksualist\u0119 i pedofila.<\/p>\n<p>Dlatego w ten trudny czas polec\u0119 Pa\u0144stwu czyst\u0105 i ol\u015bniewaj\u0105co urodziw\u0105 inscenizacj\u0119 Deborah Warner, zrealizowan\u0105 w 2007 roku na deskach English National Opera. Przedstawienie zosta\u0142o zarejestrowane na p\u0142ytach DVD \u2013 dla wytw\u00f3rni Opus Arte \u2013 przy okazji wznowienia w roku 2013. Brytyjska re\u017cyserka jest znana przede wszystkim z radykalnych uj\u0119\u0107 sztuk Szekspira, Ibsena, Brechta i Becketta, co nie zmienia faktu, \u017ce ka\u017cda z kilkunastu wystawionych przez ni\u0105 oper spotka\u0142a si\u0119 z \u017cywym odzewem krytyki. Z tw\u00f3rczo\u015bci\u0105 Brittena Warner zetkn\u0119\u0142a si\u0119 ju\u017c trzykrotnie, pocz\u0105wszy od <em>The Turn of the Screw<\/em> dla Barbican Theatre, sko\u0144czywszy na obsypanej deszczem nagr\u00f3d madryckiej produkcji <em>Billy\u2019ego Budda<\/em>.<\/p>\n<p>Jej <em>\u015amier\u0107 w Wenecji <\/em>wzbudzi\u0142a zachwyt wierno\u015bci\u0105 wobec libretta i partytury, klarowno\u015bci\u0105 gestu scenicznego, sugestywn\u0105 iluzj\u0105 podr\u00f3\u017cy w czasie, wyobra\u017ani i przestrzeni. Warner precyzyjnie trafi\u0142a w sedno utworu, dr\u0105\u017c\u0105c je bezlito\u015bnie, obna\u017caj\u0105c najskrytsze emocje, pop\u0119dy i d\u0105\u017cenia bohater\u00f3w. Fenomenalnej robocie re\u017cyserskiej w niczym nie ust\u0119puje minimalistyczna scenografia Toma Pye\u2019a, po mistrzowsku o\u015bwietlona przez Jeana Kalmana. Parowiec w strugach deszczu; piaszczysta pla\u017ca na Lido di Venezia, a za ni\u0105 pusta, zanurzona w chorej, siarkowo\u017c\u00f3\u0142tej po\u015bwiacie niesko\u0144czono\u015b\u0107; czarne sylwetki Tadzia i jego towarzyszy na tle sk\u0105panego w jasno\u015bci nieba \u2013 wszystkie te obrazy nieodwracalnie zapadaj\u0105 w pami\u0119\u0107. Ruszamy w podr\u00f3\u017c bok w bok z Aschenbachem \u2013 a\u017c po kres, na tamten brzeg istnienia.<\/p>\n<p>Na szcz\u0119\u015bcie tylko w wyobra\u017ani. I niech tak zostanie.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Drodzy Kochani, dzi\u015b udost\u0119pniam kolejny felieton z &#8222;Teatru&#8221;, r\u00f3wnie\u017c dla uspokojenia w\u0142asnych sko\u0142atanych nerw\u00f3w. Ot\u00f3\u017c chcia\u0142am dobrze (przewa\u017cnie mi si\u0119 na tej witrynie udawa\u0142o), a w konsekwencji tak spektakularnie wywali\u0142am stron\u0119 przy pr\u00f3bie aktualizacji tego i owego, \u017ce nie obesz\u0142o si\u0119 bez pomocy Wielkiego Cybernetyka. Kt\u00f3remu niniejszym serdecznie dzi\u0119kuj\u0119, tak\u017ce w imieniu moich Czytelnik\u00f3w &#8211; &#8230; <span class=\"more\"><a class=\"more-link\" href=\"https:\/\/atorod.pl\/?p=5251\">[Read more&#8230;]<\/a><\/span><\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[8,9],"tags":[],"class_list":{"0":"entry","1":"post","2":"publish","3":"author-mangusta","4":"post-5251","6":"format-standard","7":"category-miscellanea","8":"category-prasowka"},"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/atorod.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/5251","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/atorod.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/atorod.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/atorod.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/atorod.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=5251"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/atorod.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/5251\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5257,"href":"https:\/\/atorod.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/5251\/revisions\/5257"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/atorod.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=5251"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/atorod.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=5251"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/atorod.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=5251"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}