{"id":9439,"date":"2026-02-10T14:52:41","date_gmt":"2026-02-10T13:52:41","guid":{"rendered":"https:\/\/atorod.pl\/?p=9439"},"modified":"2026-02-10T16:32:41","modified_gmt":"2026-02-10T15:32:41","slug":"slowo-obraz-smierc","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/atorod.pl\/?p=9439","title":{"rendered":"S\u0142owo, obraz, \u015bmier\u0107"},"content":{"rendered":"<p>Upi\u00f3r zn\u00f3w sam za sob\u0105 nie nad\u0105\u017ca, ale obiecuje, \u017ce recenzja z nowej inscenizacji opery <em>La Cecchina\u00a0<\/em>Piccinniego, zaprezentowanej niedawno w Bari, uka\u017ce si\u0119 w najbli\u017cszy weekend. Tymczasem wspomnienie recitalu Piotra Anderszewskiego w sali NOSPR (31 stycznia), a zarazem zapowied\u017a dw\u00f3ch kolejnych z tym samym programem: w \u0141odzi (13 lutego) i w Warszawie (17 maja). Ten kr\u00f3tki esej towarzyszy\u0142 wyst\u0119powi pianisty w Katowicach, ale mo\u017ce kt\u00f3remu\u015b z Czytelnik\u00f3w przyda si\u0119 tak\u017ce w przysz\u0142o\u015bci.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>To jeden z najbardziej wzruszaj\u0105cych portret\u00f3w Brahmsa \u2013 zw\u0142aszcza dla meloman\u00f3w obeznanych z histori\u0105 pe\u0142nego rozczarowa\u0144 \u017cycia kompozytora. Wersja pierwotna, zamaszysty szkic w\u0119glem, powsta\u0142 na pocz\u0105tku lat 90. XIX wieku. Brahms zaledwie dobiega\u0142 sze\u015b\u0107dziesi\u0105tki, a ju\u017c wygl\u0105da\u0142 jak starzec: siwobrody, zaniedbany, z wyra\u017an\u0105 nadwag\u0105. Rysunek zwraca uwag\u0119 mistrzowsk\u0105 gradacj\u0105 odcieni \u2013 czerni\u0105 surduta, blado\u015bci\u0105 twarzy, siwizn\u0105 brody i przerzedzonych w\u0142os\u00f3w na g\u0142owie, palet\u0105 szaro\u015bci ledwie zaznaczonej sylwetki fortepianu, kt\u00f3rego korpus i otwarte skrzyd\u0142o zdaj\u0105 si\u0119 wtapia\u0107 w z\u0142aman\u0105 biel papieru. Pianista ma p\u00f3\u0142przymkni\u0119te oczy i nogi sztywno wyci\u0105gni\u0119te przed siebie; stopy muskaj\u0105 peda\u0142y, lewa <em>una corda<\/em>, prawa peda\u0142 <em>forte<\/em>, wygl\u0105da jednak na to, \u017ce Brahms w\u0142a\u015bnie zdj\u0105\u0142 je z obydwu. Lewa r\u0119ka krzy\u017cuje si\u0119 z praw\u0105 \u2013 co sk\u0142oni\u0142o wielu p\u00f3\u017aniejszych ikonolog\u00f3w do podejrze\u0144, \u017ce rysownik uchwyci\u0142 fragment wykonania <em>Rapsodii g-moll <\/em>op. 79.<\/p>\n<p>Autorem tego portretu, powielanego p\u00f3\u017aniej w niezliczonych wersjach, by\u0142 Willy von Beckerath, m\u0142odszy od Brahmsa o niemal dwa pokolenia, artysta urodzony w rozmuzykowanym Krefeld i wywodz\u0105cy si\u0119 z jednego ze s\u0142ynnych w mie\u015bcie rod\u00f3w tkaczy \u017cakard\u00f3w. Mimo r\u00f3\u017cnicy wieku wszed\u0142 z Brahmsem w za\u017cy\u0142o\u015b\u0107 i szkicowa\u0142 go z zapa\u0142em nie tylko przy fortepianie, ale te\u017c za pulpitem dyrygenckim. Bodaj nikt nie odda\u0142 tak trafnie jego zwalistej sylwetki i niezr\u00f3wnanej ekspresji gestu. Beckerath zna\u0142 si\u0119 na rzeczy. By\u0142 zapalonym melomanem. O\u017ceni\u0142 si\u0119 z koncertow\u0105 pianistk\u0105. Jeden z ich syn\u00f3w zosta\u0142 wiolonczelist\u0105 Filharmonik\u00f3w Monachijskich; drugi wybra\u0142 karier\u0119 budowniczego organ\u00f3w.<\/p>\n<p><a href=\"https:\/\/atorod.pl\/wp-content\/uploads\/2026\/02\/Bez-nazwy.png\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"alignnone size-medium wp-image-9444\" src=\"https:\/\/atorod.pl\/wp-content\/uploads\/2026\/02\/Bez-nazwy-300x209.png\" alt=\"\" width=\"300\" height=\"209\" srcset=\"https:\/\/atorod.pl\/wp-content\/uploads\/2026\/02\/Bez-nazwy-300x209.png 300w, https:\/\/atorod.pl\/wp-content\/uploads\/2026\/02\/Bez-nazwy.png 723w\" sizes=\"auto, (max-width: 300px) 100vw, 300px\" \/><\/a><\/p>\n<p>Brahms na rysunku Willy&#8217;ego von Beckeratha z pocz\u0105tku lat 90. XIX wieku<\/p>\n<p>Prawie dwadzie\u015bcia lat p\u00f3\u017aniej Beckerath odmalowa\u0142 nie\u017cyj\u0105cego ju\u017c przyjaciela w temperze, nawi\u0105zuj\u0105c do dawnego szkicu w\u0119glem. W por\u00f3wnaniu z pierwowzorem portret zatr\u0105ca wr\u0119cz o karykatur\u0119. Brahms trzyma w ustach dymi\u0105ce cygaro, z kieszeni surduta wystaje zmi\u0119ta chusteczka. Rysy twarzy s\u0105 jednak uderzaj\u0105co wyraziste. Brahms nie przymyka ju\u017c oczu. Patrzy do wewn\u0105trz, niczym ten, kto zdaniem Carla Junga si\u0119 budzi. Gra muzyk\u0119 g\u0142\u0119boko introwertyczn\u0105, osobn\u0105 \u2013 \u201e\u015bpiewan\u0105 dla siebie\u201d, na co w krytycznej przenikliwo\u015bci zwr\u00f3ci\u0142 uwag\u0119 sam Eduard Hanslick. Brahms w nie\u015bwie\u017cym zielonkawym surducie nie epatuje ju\u017c s\u0142uchaczy b\u0142yskotliwym wykonaniem <em>Rapsodii<\/em>. To, co wybrzmiewa pod palcami skrzy\u017cowanych d\u0142oni, jest jedn\u0105 z jego ostatnich kompozycji na fortepian solo. By\u0107 mo\u017ce \u015brodkow\u0105 cz\u0119\u015bci\u0105 <em>Intermezza f-moll <\/em>op. 118 nr 4.<\/p>\n<p>P\u00f3\u017ane utwory fortepianowe Brahmsa, oznaczone numerami op. 116-119, poza nielicznymi wyj\u0105tkami nie nios\u0105 \u017cadnych tre\u015bci programowych. To muzyka z czasu, kiedy kompozytor uzna\u0142, \u017ce osi\u0105gn\u0105\u0142 ju\u017c wszystko, czego chcia\u0142, i postanowi\u0142 si\u0119 cieszy\u0107 \u201ebeztrosk\u0105 staro\u015bci\u0105\u201d. Ani to by\u0142a staro\u015b\u0107, ani beztroska. Brahms chorowa\u0142, zmaga\u0142 si\u0119 z post\u0119puj\u0105cym, cho\u0107 d\u0142ugo nierozpoznanym rakiem trzustki i w\u0105troby. Gas\u0142 powoli, podobnie jak zanikaj\u0105ce w jego ostatnich utworach melodie, uwik\u0142ane w rytmy powolnego walca, w koj\u0105ce frazy dzieci\u0119cych ko\u0142ysanek, we wr\u0119cz namacaln\u0105 osobno\u015b\u0107 faktury zaprojektowanej \u201econ intimissimo sentimento\u201d. Trudno o bardziej wyrazist\u0105, a zarazem czulsz\u0105 metafor\u0119 umierania \u2013 oddan\u0105 z pogod\u0105 cz\u0142owieka, kt\u00f3ry \u015bwiadomie rozstawa\u0142 si\u0119 ze \u015bwiatem niespe\u0142nionych pragnie\u0144.<\/p>\n<p>Trudno te\u017c o celniejsz\u0105 analiz\u0119 ostatniej sonaty fortepianowej Beethovena ni\u017c ta, kt\u00f3rej dokona\u0142 Thomas Mann na kartach <em>Doktora Faustusa<\/em>. Podobnie jak w przypadku Brahmsa, p\u00f3\u017any styl Beethovena okaza\u0142 si\u0119 doskonale sp\u00f3jny sam przez si\u0119 \u2013 jako kwintesencja do\u015bwiadcze\u0144 muzycznych kompozytora. Legendarna, dwucz\u0119\u015bciowa <em>Sonata <\/em>op. 111, uko\u0144czona w styczniu 1822, opublikowana rok p\u00f3\u017aniej i zadedykowana arcyksi\u0119ciu Rudolfowi Habsburgowi \u2013 przez lata uchodzi\u0142a za jedno z najbardziej kontrowersyjnych dzie\u0142 Beethovena. Adolf Martin Schlesinger jeszcze przed wydaniem zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do kompozytora z pytaniem, czy aby nie zapomnia\u0142 przekaza\u0107 mu trzeciej cz\u0119\u015bci. Pierwsi krytycy z\u017cymali si\u0119 na nietypowe oznaczenia metryczne i niewybaczalne ich zdaniem pr\u00f3by nowatorstwa w strukturze formalnej dzie\u0142a. P\u00f3\u017aniejsi komentatorzy por\u00f3wnywali dwie cz\u0119\u015bci sonaty do muzycznych obraz\u00f3w Sansary i Nirwany.<\/p>\n<p><a href=\"https:\/\/atorod.pl\/wp-content\/uploads\/2026\/02\/dr-faustaus.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"alignnone size-medium wp-image-9441\" src=\"https:\/\/atorod.pl\/wp-content\/uploads\/2026\/02\/dr-faustaus-285x300.jpg\" alt=\"\" width=\"285\" height=\"300\" srcset=\"https:\/\/atorod.pl\/wp-content\/uploads\/2026\/02\/dr-faustaus-285x300.jpg 285w, https:\/\/atorod.pl\/wp-content\/uploads\/2026\/02\/dr-faustaus.jpg 609w\" sizes=\"auto, (max-width: 285px) 100vw, 285px\" \/><\/a><\/p>\n<p>Mann w ostatnich latach \u017cycia. Fot. Getty Images<\/p>\n<p>Zn\u00f3w jednak w sedno trafi\u0142 artysta \u2013 rozkochany w muzyce, wprowadzony w jej najskrytsze tajniki, zarazem umiej\u0105cy komunikowa\u0107 jej tajemnice j\u0119zykiem prozy. Thomas Mann w\u0142o\u017cy\u0142 w usta narratora <em>Doktora Faustusa <\/em>(tutaj w przek\u0142adzie Marii Kureckiej i Witolda Wirpszy) znamienne wyja\u015bnienie, dlaczego Beethoven nie napisa\u0142 trzeciej cz\u0119\u015bci opus 111. A w\u0142a\u015bciwie kaza\u0142 mu zacytowa\u0107 s\u0142owa Wendella Kretzschmara, \u201epod\u00f3wczas jeszcze m\u0142odego cz\u0142owieka, poni\u017cej trzydziestki\u201d , kt\u00f3ry chcia\u0142 \u201ezainteresowania pobudza\u0107\u201d. I kt\u00f3rego zdaniem wystarczy\u0142o \u201eus\u0142ysze\u0107 ten utw\u00f3r, aby\u015bmy sami mogli sobie odpowiedzie\u0107 na to pytanie. Trzecia cz\u0119\u015b\u0107? Rozpoczyna\u0107 na nowo \u2013 po takim po\u017cegnaniu? Powr\u00f3t \u2013 po takim rozstaniu? Niemo\u017cliwe! Sta\u0142o si\u0119 tak, \u017ce <em>Sonata<\/em> w owej drugiej, ogromnej cz\u0119\u015bci dosz\u0142a swego kresu, sko\u0144czy\u0142a si\u0119 raz na zawsze. A m\u00f3wi\u0105c \u00absonata\u00bb ma na my\u015bli nie tylko t\u0119 w\u0142a\u015bnie, w tonacji c-moll, lecz sonat\u0119 w og\u00f3le, jako gatunek, jako tradycyjn\u0105 form\u0119 artystyczn\u0105 sztuki: ona\u00a0w\u0142a\u015bnie, jako taka, znalaz\u0142a tu sw\u00f3j kres, zosta\u0142a do kresu doprowadzona, wype\u0142ni\u0142a swe przeznaczenie, osi\u0105gn\u0119\u0142a cel sw\u00f3j, poza kt\u00f3ry wyj\u015b\u0107 ju\u017c nie mo\u017cna, ona sama\u00a0si\u0119 tutaj niweczy i rozwi\u0105zuje, \u017cegna si\u0119 z nami \u2013 \u00f3w gest po\u017cegnania, \u00f3w motyw\u00a0d-g-g melodyjnie pocieszany przez cis, jest po\u017cegnaniem r\u00f3wnie\u017c i w tym sensie,\u00a0jest po\u017cegnaniem r\u00f3wnie wielkim, jak sam utw\u00f3r, po\u017cegnaniem z sonat\u0105\u201d.<\/p>\n<p>Obraz i s\u0142owo. Niecz\u0119sto s\u0142u\u017c\u0105 obja\u015bnieniu istoty dzie\u0142a muzycznego. Jak\u017ce dobitnie trzeba podkre\u015bli\u0107 ich znaczenie, kiedy zawodz\u0105 s\u0105dy uczonych.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Upi\u00f3r zn\u00f3w sam za sob\u0105 nie nad\u0105\u017ca, ale obiecuje, \u017ce recenzja z nowej inscenizacji opery La Cecchina\u00a0Piccinniego, zaprezentowanej niedawno w Bari, uka\u017ce si\u0119 w najbli\u017cszy weekend. Tymczasem wspomnienie recitalu Piotra Anderszewskiego w sali NOSPR (31 stycznia), a zarazem zapowied\u017a dw\u00f3ch kolejnych z tym samym programem: w \u0141odzi (13 lutego) i w Warszawie (17 maja). Ten &#8230; <span class=\"more\"><a class=\"more-link\" href=\"https:\/\/atorod.pl\/?p=9439\">[Read more&#8230;]<\/a><\/span><\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[8],"tags":[],"class_list":{"0":"entry","1":"post","2":"publish","3":"author-mangusta","4":"post-9439","6":"format-standard","7":"category-miscellanea"},"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/atorod.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/9439","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/atorod.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/atorod.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/atorod.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/atorod.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=9439"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/atorod.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/9439\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":9446,"href":"https:\/\/atorod.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/9439\/revisions\/9446"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/atorod.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=9439"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/atorod.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=9439"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/atorod.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=9439"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}