Baśniowe stworzenia

Znów będzie o Marcelu Pérèsie. Ale nie tylko. Upiór wielokrotnie już podkreślał, że w świat muzyki wchodzi jak w rzeczywistość równoległą: dlatego nie bardzo wierzy w możliwość pełnego porozumienia z artystą, który na scenie, estradzie, w studiu nagrań – krótko mówiąc, „po tamtej stronie lustra” – staje się zupełnie kimś innym. Czasem jednak nie sposób oprzeć się pokusie tropienia muzycznych jednorożców, czyli artystów wybitnych. Im dłużej obcujemy z tą najbardziej ulotną ze sztuk, tym trudniej dopuścić myśl, że których z tych baśniowych stworów złoży nam łeb na kolanach i zaśnie. Ale pomarzyć zawsze można, a nawet trzeba, o czym w felietonie do wakacyjnego numeru „Muzyki w Mieście”.

Baśniowe stworzenia

4 komentarze

  1. Kan

    Kolumb i jeszcze Leonardo da Vinci, bo Marcel Pérès otrzymał od rządu włoskiego nagrodę imienia tego geniusza wszechczasów.
    W zaakceptowaniu sztuki wykonawczej Pérèsa, ale też nie od razu, pomogło mi osłuchanie w jazzie (Coltrane, Coleman) i trzeba się było wyzwolić z anielskich konsonansów chorału gregoriańskiego w wykonaniu np. hitowych benedyktynów z Santo Domingo de Silos.
    Podoba mi się sformułowanie Pérèsa w jednym z wywiadów o tym, że utwór muzyczny zawiera wiele informacji pozamuzycznych i nosi w sobie niejako DNA epoki.
    Kto mógł lepiej zrozumieć wielokulturowość średniowiecza, jak nie artysta urodzony w Oranie, pochodzący z algierskiej rodziny z hiszpańskimi koligacjami, kształcący się we Francji i jeżdżący po całym świecie? Ale zapewne najbardziej sobie ceni honorowe obywatelstwo Jarosławia.
    Wśród wielu wspaniałych nagrań Pérèsa warto może przypomnieć chyba niedocenioną u nas Contemplation, urzekającą medytację organową na temat staroegipskiej Księgi Umarłych , choć nie bez wpływu Messiaena.

    Ps. Słucham Trybunału. Jak nie wygra Gidon Kremer, to… To nie wiem co!
    Mam złe przeczucia, bo już odpadł Ojstrach.

    • Z Kolumbem Peres porównał się sam, a ta nagroda z Leonardem w tytule nie taka istotna w jego dorobku, raczej na zachętę dla młodego muzyka, i nie od rządu włoskiego (jak niestety stoi w Wikipedii), tylko od francuskiego Sekretarza Stanu do spraw międzynarodowych stosunków kulturalnych. Z resztą jego biografii trochę jak z Radiem Erewań i samochodami na Placu Czerwonym, dlatego starałam się pewne szczegóły sprostować w artykule do TP (link w poprzednim wpisie).
      Organistą jest bardzo dobrym i niezwykle muzykalnym, słyszałam go w tej roli wiele razy na żywo, zresztą jeden z kursów mistrzowskich, w których brałam udział, był poświęcony organum oraz improwizacji na zrekonstruowanym instrumencie średniowiecznym, orgue à tirettes, czyli organach z cięgłami, jeszcze bez klawiatury. Graliśmy na tym parami, często z Peresem, głównie po to, żeby zrozumieć, jak się „robi” organum wielogłosowe i co leży u sedna tej formy.
      Myślę, że najbardziej dumny to jest z tego „swojego” dzwonu w katedrze Norte Dame. Dzwon ma na imię Marcel, po dziewiątym biskupie Paryża, Peres jest „tylko” jego ojcem chrzestnym. Notabene w ubiegłym roku wyłomotały go pałkami i porysowały działaczki Femenu, ale w sądzie im się upiekło. I jeszcze ciekawostka: komputer obsługujący nowe dzwony w katedrze nazywa się Quasimodo :)
      Wygrała Mutter, z braku Ojstracha, którego – przypominam – nie Upiór wywalił, całkiem zasłużenie.

  2. Kan

    Dziękuję za sprostowanie. Polską Wiki należy traktować wedle zasady Grydzewskiego, który mawiał: ja dobrze wiem, że Pana Tadeusza napisał Słowacki, ale zawsze sprawdzam.
    Trybunału słuchałem nieuważnie, bo pisałem, i nie spostrzegłem, że Kremer w ogóle nie startował.
    Może byłby za łatwo rozpoznawalny. Mam słabość do tego artysty i jego ostrego, ale barwnego i celnego dźwięku, jak styl Doroty Kozińskiej.
    Czy nie myśli Pani o rozszerzeniu konwencji blogu o muzykę instrumentalną? Ja głosuję wszystkimi kończynami, bo, zacytuję Autorkę, „pomarzyć zawsze można, a nawet trzeba”.

    • Dziękuję za dobre słowo. W odpowiedzi na Pańskie pytanie: nie, nie myślę. Jak już kiedyś napisałam, to blog bardzo osobisty i niech w nim będzie o tym, co Upiorowi najbardziej na sercu i uszach leży.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *