Szkoda, że Państwo tego nie widzą

Za kilka dni relacja z tegorocznego Festiwalu Händlowskiego w Getyndze, a wkrótce po niej, jeszcze w maju, portret kobiety, królowej i natchnienia artystów – świętej Jadwigi Andegaweńskiej – w jej potrójną rocznicę: urodzin, śmierci i koronacji. Proszę go potraktować jako zapowiedź także jubileuszowego, dwudziestego już Festiwalu Muzyki Polskiej, którego otwarcie poprzedzi koncert specjalny 12 lipca w Filharmonii Krakowskiej, z Jadwigą, królową polską Karola Kurpińskiego. W programie imprezy jeszcze jeden akcent operowy, niesłyszana w Polsce od przeszło pół wieku Filenis Romana Statkowskiego, o której napiszę osobno w czerwcu. Informacje o pozostałych wydarzeniach Festiwalu na stronie https://www.fmp.org.pl/ – program jest w tym roku wyjątkowo ciekawy, a wśród wykonawców koncertów i w obsadach oper znajdą Państwo wielu swoich ulubieńców. Proszę nie przegapić, bo będzie jak w moim najnowszym felietonie do majowego wydania „Teatru”:

Szkoda, że Państwo tego nie widzą

Jak zagrać szczęście i pierogi

Już za chwileczkę, już za momencik angielska wersja recenzji Rivoluzione e Nostalgia w La Monnaie, a tymczasem anonsuję nowy numer „Teatru”. Wszystko się trochę opóźnia, instytuty się łączą, ludzie czasem się dzielą, szczęśliwie częściej ze sobą się schodzą po latach smutku i niepewności. W majowym wydaniu miesięcznika między innymi dwa teksty o nowych relacjach ze światem, czyli rozmowa Dominika Gaca z Anną Karasińską, reżyserką nominowaną do Paszportu „Polityki”, twórczynią między innymi Łatwych rzeczy, wyróżnionych Grand Prix XV Boskiej Komedii, i recenzja Eryka Maciejowskiego z jej Zaproszenia w Łaźni Nowej w Krakowie; omówienie biografii Mrożka pióra Anny Nasiłowskiej przez Grzegorza Kondrasiuka; oraz mój tekst o muzycznym uchu Stanisława Radwana, który również trafił na piękną, umbrowo-indygową okładkę „Teatru”. Będzie też mój felieton, ale to później. Zapraszamy do lektury, jak zwykle dużo dobra, rzetelnej krytyki i publicystyki kulturalnej.

Jak zagrać szczęście i pierogi

Rzadką jest przyjaźń prawdziwa

Lada dzień recenzja z Cambridge w wersji angielskiej, wkrótce później relacja z La Monnaie, czyli omówienie dyptyku Rivoluzione e Nostalgia – pasticcia z fragmentów oper Verdiego, według pomysłu oraz w inscenizacji Krystiana Lady – poprzedzone krótkim wstępem historycznym, a potem przez pewien czas będzie już tylko barokowo, choć plany się jeszcze krystalizują. Tymczasem ostatni przed przerwą tekst dla portalu culture.pl, poświęcony trudnej biografii Juliana Fontany. Następne eseje – miejmy nadzieję – pojawią się w połowie roku. Jakkolwiek będzie, zapraszamy do lektury.

Rzadką jest przyjaźń prawdziwa

Piękny umysł

W sprzedaży ukazał się właśnie kwietniowy numer „Teatru”, a w nim między innymi blok tekstów o polskich emigrantach (w którym, również ze względu na moje osobiste zainteresowania, szczególnie polecam esej Konrada Zielińskiego o Polakach w pobrexitowym zwierciadle teatru brytyjskiego oraz jego rozmowę z reżyserką Nastazją Domaradzką i aktorką Patrycją Dynowską o ścieżkach ich kariery na Wyspach); tekst Katarzyny Tokarskiej-Stangret o współczesnej koreżyserii; oraz wywiad Marcina Miętusa z tancerzem, choreografem i performerem Dominikiem Więckiem. A także, jak zwykle, mój felieton z cyklu W kwarantannie, w którym zszyłam kilka wątków nicią wysnutą z biografii pewnego lekarza i autora książek popularnonaukowych. Zapraszamy do lektury.

Piękny umysł

Żeby o koronie żadnej wzmianki nie było

Upiór żmudnie nadrabia zaległości. Wkrótce recenzja z brneńskiego Dalibora w wersji angielskiej, później słów kilka o pewnym koncercie w King’s College Chapel w Cambridge, wreszcie relacja z niezwykłego przedsięwzięcia Krystiana Lady w brukselskiej La Monnaie. Tymczasem wróćmy do muzyki polskiej, a ściślej do Goplany Żeleńskiego, której wyboistą historię przedstawiłam w krótkim eseju dla portalu culture.pl. Zapraszamy do lektury.

Żeby o koronie żadnej wzmianki nie było

Pasztet z wkładką edukacyjną

Przed recenzją z Dalibora drugi mój tekst z marcowego „Teatru” – felieton, w którym otwieram rozlewny jak rzeka temat pasticcia. Przypuszczam, że przedsięwzięć tego rodzaju nasłuchamy się i naoglądamy w tym roku sporo. W najbliższej przyszłości choćby w Brukseli i Getyndze, o czym będę sukcesywnie donosić. Tymczasem jeszcze raz zachęcam do lektury całego numeru miesięcznika.

Pasztet z wkładką edukacyjną

Medea, moja antypatia

Z niezmienną przyjemnością anonsuję marcowe wydanie „Teatru”, a w nim recenzje między innymi z dwóch przedstawień Krystiana Lupy (Jolanta Kowalska pisze o spektaklu Balkony – pieśni miłosne w Teatrze Polskim w Podziemiu we Wrocławiu, Joanna Ostrowska relacjonuje paryską premierę Les Émigrants na podstawie powieści Wyjechali W.G. Sebalda w Odéon-Théâtre de l’Europe); artykuł Konrada Zielińskiego o Infinite Life Annie Baker w reżyserii Jamesa Macdonalda w National Theater w Londynie; oraz refleksje Jana Karowa po obejrzeniu filmu Stary, za którego reżyserię i scenariusz odpowiadają Magda Hueckel i Tomasz Śliwiński. A także dwa moje teksty, z których na początek proponuję recenzję z warszawskiej Medei. Zapraszamy do lektury.

Medea, moja antypatia

 

Oportunizm jako strategia przetrwania

Wkrótce recenzja z Walkirii w La Monnaie w wersji angielskiej, potem garść refleksji po wznowieniu Opowieści podręcznej w ENO, a tymczasem esej, który w skomplikowanej rzeczywistości kultury polskiej wciąż wydaje się aktualny. O przyczynach i konsekwencjach pewnej strategii przetrwania, która oczywiście nie jest specjalnością naszych rodaków, tak długo jednak będzie nas dzielić od reszty Europy, aż przestanie uchodzić za wybór jedyny i chwalebny w najcięższych czasach. Portret Zofii Lissy, zdaniem Kisielewskiego „postaci spod ciemnej gwiazdy”, która w opinii tego samego Kisielewskiego nie zasłużyła na późniejsze denuncjacje swoich kolegów – opublikowany we współpracy z portalem culture.pl. Zapraszamy do lektury.

Oportunizm jako strategia przetrwania

Listy do Eumenidesa

Kolejny numer „Teatru” anonsuję Państwu ze smutkiem – jest bowiem w dużej części pożegnaniem ze zmarłą w wieku zaledwie trzydziestu dwóch lat Agatą Tomasiewicz. Koledzy redakcyjni, pogrążeni w żałobie „po wspaniałej krytyczce, która swoim pisaniem uczyniła teatr ciekawszym i mądrzejszym”, przypomnieli materiał, którym w 2018 roku zadebiutowała na łamach miesięcznika (recenzję Spowiedzi motyla na motywach pamiętnika Janusza Korczaka w Teatrze Ateneum), i opublikowali jej tekst najnowszy, a zarazem ostatni (omówienie spektaklu Casting w warszawskiej Akademii Teatralnej). Tematem lutowego wydania jest „Krytyk w kropce i bańce” – polecam zwłaszcza obszerny esej Jacka Kopcińskiego o krytyku w teatrze krytycznym. Ja na swoim poletku czuję się często w kropce, rzadko bywam w bańce. Między innymi dlatego mój felieton powstał wyjątkowo przed pewną premierą, nie zaś po niej. Proszę jednak o chwilę cierpliwości: „prawdziwa” recenzja już wkrótce, w numerze marcowym.

Listy do Eumenidesa

Gorycz w spojrzeniu czarnej źrenicy

Za kilka dni recenzja z londyńskiej Elektry w Royal Opera House, a tymczasem tekst z trochę innej beczki: portret Delfiny Potockiej, bywalczyni salonów, wielkiej miłości Zygmunta Krasińskiego, a zarazem kobiety, do której albumu Chopin wpisał Preludium A-dur op. 28 nr 7 oraz niezwykłą Melodię op. 74 nr 9 do słów jej kochanka. I którą na kilka godzin przed śmiercią poprosił o „o trzy melodie Belliniego i Rossiniego, które odśpiewała łkając”. Tekst dostępny na portalu culture.pl:

Gorycz w spojrzeniu czarnej źrenicy