W jednym stali domu

Z przyjemnością anonsuję październikowy numer „Teatru”, a w nim między innymi blok materiałów Kafka w teatrze świata (esej Eryka Maciejowskiego, recenzje Joanny Królikowskiej i Julii Lizurek oraz rozmowa Dominiki Gac z reżyserem Maciejem Gorczyńskim); recenzję Jacka Marczyńskiego z opery site-specific Krystiana Lady D’ARC, do libretta Anki Herbut i Łukasza Barysa, z muzyką Dobrawy Czocher, Teoniki Rożynek, Wojciecha Błażejczyka, Rafała Ryterskiego, Juliusa Eastmana i Romana Padlewskiego; tekst Macieja Stroińskiego o Notesach Andrzeja Wajdy; oraz mój felieton z cyklu W kwarantannie. Zapraszamy do lektury.

W jednym stali domu

A jej dzieci niezliczone jak ryby

Dziś Międzynarodowy Dzień Muzyki, który powinien być okazją nie tylko do złożenia życzeń wszystkim, którzy bez muzyki żyć nie mogą, ale też głębszej refleksji nad jej kondycją w dzisiejszym niestabilnym świecie. Kiedyś jej miłośnicy byli niezliczeni jak ryby – niczym dzieci afrykańskiej wszechmatki Jemai. Tymczasem – jak wykazało niedawne badanie – trzy czwarte Polaków nigdy w życiu nie było w filharmonii ani w operze, i raczej się tam nie wybiera (będziemy o tym rozmawiać w dzisiejszej wieczornej Debacie Dwójki). Coraz trudniej się temu dziwić, skoro w domach się nie muzykuje, w szkołach z muzyką się nie oswaja, za to każdy solista, który odniósł sukces za granicą, jest Naszym Dobrem Narodowym, a każda instytucja muzyczna Świątynią Sztuki, w której sztab ludzi odpowiedzialnych za podtrzymywanie kultu – chórzyści, muzycy orkiestrowi, pracownicy techniczni i administracyjni – zarabiają z reguły poniżej średniej krajowej. Do nich właśnie – oraz do niestrudzonych edukatorów – kieruję życzenia najserdeczniejsze. A wszystkim rodzicom, których dzieci jeszcze nie były w operze – polecam wrocławski spektakl Yemaya, królowa mórz, którego premiera odbyła się dawno, dawno temu, ze dwie dyrekcje wstecz, czyli w 2019 roku, a jutro zostanie wznowiony i pójdzie trzykrotnie dzień po dniu. Spektakl z dobrą muzyką, dobrym librettem i dobrze wyreżyserowany – co docenili zarówno mali, jak i duzi odbiorcy minionych przedstawień. O tym, jak powstał i jak został przyjęty przez krytykę, pisałam dla portalu culture.pl. Może się przyda przed wyprawą do Świątyni… o przepraszam, do teatru.

A jej dzieci niezliczone jak ryby

Diagnostyka zaburzeń teatralnych

Upiór wciąż zaprzątnięty zgiełkiem życia codziennego, ale sumiennie anonsuje wrześniowy numer „Teatru”, a w nim między innymi „Najlepszy, najlepsza, najlepsi w sezonie 2023/2024″, czyli podsumowanie krytyków; rozmowę Anny Jazgarskiej z Wojciechem Niemczykiem; recenzję Marka Troszyńskiego z Dziadów Mickiewicza w Teatrze Liberty w Tbilisi; oraz swój kolejny felieton z cyklu W kwarantannie. Zapraszamy do lektury.

Diagnostyka zaburzeń teatralnych

Poszukiwacz pięknych dźwięków

Lato kończy się nieuchronnie – dla Upiora czas wyjątkowo intensywnych podróży, o których wkrótce będę pisać, i szczególnego w tym roku zamieszania, o którym pisać nie będę, chyba że w kolejnych felietonach. Pora wrócić do dawnego, intensywnego rytmu pracy. Za kilka dni relacja z tegorocznych Bayreuther Festspiele, a ściślej z pierwszych dwóch wieczorów Tetralogii w osławionym ujęciu Valentina Schwarza, w tym usłyszanej na żywo Walkirii z Vidą Miknevičiūtė i Michaelem Spyresem, pod batutą Simone Young, których debiut na Zielonym Wzgórzu komentowaliśmy na żywo w radiowej Dwójce z Marcinem Majchrowskim. A tymczasem niespodzianka: sylwetka młodego kompozytora muzyki chóralnej, z którego twórczością zetknęłam się po raz pierwszy w Londynie i od razu sobie pomyślałam, że pasuje mi do tamtejszej kultury wspólnoty, empatii i zwykłej potrzeby piękna. Tekst, opublikowany w współpracy z portalem culture.pl w wersji polskiej i angielskiej, udostępniam w dwóch linkach poniżej.

https://culture.pl/pl/tworca/michal-ziolkowski

https://culture.pl/en/artist/michal-ziolkowski

Ognie sztuczne i prawdziwe

W księgarniach jest już dostępny wakacyjny numer „Teatru”, a w nim szkic Agaty Skrzypek o pisarstwie teatralnym przedwcześnie zmarłej Agaty Tomasiewicz; w bloku tekstów „Rodzice i dzieci na osobnych planetach” między innymi eseje Dominiki Gac i Szymona Kazimierczaka oraz rozmowa Katarzyny Flader-Rzeszowskiej z Oscarem Leaño, dyrektorem Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego w Santa Cruz de la Sierra; recenzja Jana Karowa z Iwony, księżniczki Burgunda Gombrowicza; i dużo, dużo więcej, w tym także mój felieton z cyklu „W kwarantannie”. Zapraszamy do lektury!

Ognie sztuczne i prawdziwe

Hymny z Wyspy Szarańczy

Lada chwila relacja z Pierścienia Nibelunga w Longborough w tłumaczeniu angielskim, niedługo potem ostatnia zaległa recenzja – z prapremiery nowej opery Anthony’ego Boltona Island of Dreams w Grange Park Opera, z udziałem fenomenalnego, znanego też części polskich melomanów Hugh Cuttinga, jak dotąd jedynego kontratenora w prawie siedemdziesięcioletniej historii Kathleen Ferrier Award, który zgarnął główną nagrodę w tym prestiżowym konkursie. Tymczasem słów kilka o Hymnach Banganarti Pawła Łukaszewskiego, które miały premierę niecałe dwa lata temu na festiwalu Wratislavia Cantans. Tekst, powstały we współpracy z portalem culture.pl, dedykuję pamięci dwóch wspaniałych śpiewaków: Jarosława Bręka i jego mistrza Jerzego Artysza.

Hymny z Wyspy Szarańczy

 

Wątły chłopak z Kanonii

Jutro Upiór rozpoczyna trzeci i ostatni etap najnowszej z operowych podróży. O jej owocach poczytają Państwo już wkrótce, a tymczasem zapraszam do lektury kolejnego z esejów powstałych we współpracy z portalem culture.pl. Tym razem przedstawiamy sylwetkę Henryka Jareckiego, niesłusznie zapomnianego dyrygenta, kompozytora i organizatora życia muzycznego we Lwowie. Powolutku zaczynamy go odkrywać i obyśmy na tym nie poprzestali.

Wątły chłopak z Kanonii

Przysięga króla elfów

Upiór już w podróży i dopiero teraz anonsuje czerwcowy numer „Teatru”. A w nim między innymi blok tekstów poświęconych Cezaremu Tomaszewskiemu (w tym wywiad z reżyserem i choreografem przeprowadzony przez Marcina Miętusa oraz recenzje z przedstawień Tomaszewskiego: Dominik Gac pisze o Sercu ze szkła w Teatrze STUDIO w Warszawie, Anna Jazgarska o Symfonii alpejskiej we Wrocławskim Teatrze Pantomimy); refleksje Jacka Kopcińskiego po premierze Matki Witkacego w reżyserii Anny Augustynowicz (Teatr Ateneum); oraz opowieść Julii Lizurek o Innej Szkole Teatralnej Teatru Węgajty. A także, jak zwykle, mój felieton. Zapraszamy do lektury.

Przysięga króla elfów

Jak Halszka Halką się stała

Już za kilka dni relacja z Getyngi w tłumaczeniu angielskim, później podzielę się z Państwem wrażeniami z Orfeusza w Zurychu (z pięknym polskim akcentem), a potem zacznie się bardzo pracowite operowe lato (jeszcze nie uprzedzajmy wypadków). Tymczasem anonsuję kolejny esej historyczny, powstały we współpracy z portalem culture.pl – znów o powikłanych losach Moniuszkowskiej Halki, z nadzieją, że jedna z najciekawszych polskich oper wejdzie kiedyś nie tylko do repertuaru międzynarodowego, ale też trwale zagości na naszych scenach w obydwu równoprawnych wersjach, wileńskiej i warszawskiej. Zapraszamy do lektury.

Jak Halszka Halką się stała

Szkoda, że Państwo tego nie widzą

Za kilka dni relacja z tegorocznego Festiwalu Händlowskiego w Getyndze, a wkrótce po niej, jeszcze w maju, portret kobiety, królowej i natchnienia artystów – świętej Jadwigi Andegaweńskiej – w jej potrójną rocznicę: urodzin, śmierci i koronacji. Proszę go potraktować jako zapowiedź także jubileuszowego, dwudziestego już Festiwalu Muzyki Polskiej, którego otwarcie poprzedzi koncert specjalny 12 lipca w Filharmonii Krakowskiej, z Jadwigą, królową polską Karola Kurpińskiego. W programie imprezy jeszcze jeden akcent operowy, niesłyszana w Polsce od przeszło pół wieku Filenis Romana Statkowskiego, o której napiszę osobno w czerwcu. Informacje o pozostałych wydarzeniach Festiwalu na stronie https://www.fmp.org.pl/ – program jest w tym roku wyjątkowo ciekawy, a wśród wykonawców koncertów i w obsadach oper znajdą Państwo wielu swoich ulubieńców. Proszę nie przegapić, bo będzie jak w moim najnowszym felietonie do majowego wydania „Teatru”:

Szkoda, że Państwo tego nie widzą