Kolacja na cztery ręce

Bardzo tu było poważnie ostatnio, więc dla odmiany Upiór proponuje coś lżejszego. Co roku świętujemy urodziny (prawie) tego samego dnia z Jerzym Fryderykiem Händlem. Tym razem trzysta trzydzieste (nasze jeszcze nie aż tak imponujące). Jako że mamy galicyjskich przodków, z niecierpliwością wyczekujemy trzysta trzydziestych trzecich. Tymczasem urodzinowy felieton z lutowego numeru „Muzyki w Mieście”. O niezwykle popularnej w Polsce komedii Paula Barza, ale nie tylko.

Kolacja na cztery ręce

4 komentarze

  1. slucham Dwójki

    Trochę nie na temat, ale może się Pani ucieszy. Proszę zerknąć dziś (4 marca) na stronę główną polskiej Wikipedii, rubryka „Czy wiesz…”

    • Dziękuję! Przy tej okazji całe mieszkanie zmieniało się w pracownię introligatorską, bo ojciec nie tylko projektował dyplomy Konkursów Chopinowskich, ale też osobiście doglądał druku, a później robił oprawy. Po X Konkursie w 1980 roku, kiedy Ivo Pogorelić odmówił odebrania honorowego dyplomu uczestnictwa, ojciec wziął to do siebie i obraził się śmiertelnie :)

      • Kan

        „Ojciec wziął to do siebie” – pyszne! Prosimy o więcej wspomnień plastyczno-konkursowych.
        Przypomniała mi się anegdotka o Stefanie Kisielewskim. Kisiel pucował swojego spaniela na wystawę, twierdząc, że to murowany champion. Po wystawie przez kilka dni chodził wściekły i do nikogo się nie odzywał. Pani Kisielewska zdradziła: jury uznało, że pies ma tylko jedno jądro i Stefan odebrał to bardzo osobiście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *