To już trzecia nasza wspólna Wielkanoc. Zimna, niepewna i w kraju rozdartym między wykluczającymi się wizjami społeczeństwa, historii i kultury. Tutaj, w upiornych progach, zawsze jest spokojnie. Mam wiernych czytelników, oddanych wielbicieli i zdeklarowanych wrogów, którzy – co poczytuję sobie za komplement – nie wdają się ze mną w jałowe dyskusje. Piękno jest w nas. Inne we mnie, inne w każdym z melomanów. Nadchodzi czas odrodzenia. Niedługo wszystko rozkwitnie: nowe kwiaty, nowe głosy i nowa nadzieja. Dzielmy się tym, co najlepsze, ale nie oczekujmy od nikogo wzajemności, a co najistotniejsze, nie wpierajmy nikomu naszej wizji dobrego śpiewu, stylowego muzykowania i mądrej reżyserii. Życzę wszystkim, by czerpali nieprzerwaną radość z doświadczania dzieła operowego i nie ustawali w wierze w żywotność tej formy. Spotykajmy się na tej stronie jak zawsze. Dziękuję Państwu za przeszło dwa lata wspólnej refleksji i zachęty do kolejnych odkryć. Dobrych Świąt.
Wesolych Swiat, Upiorze!
Dziękuję i nawzajem, Basiu, choć Pesach już minął. Ale wiosna, przynajmniej tu, jeszcze się czai i wypatrujemy jej z utęsknieniem. Zdrowia – bo to Ci w tej chwili najbardziej potrzebne – oraz pociechy z wnuczki i jej rodziców (co uważam za rzecz oczywistą). Całuję mocno!
Pesach jeszcze nie minął, Upiorze. W tym roku trwa do 18.04. :)
No widzisz, wszystko mi się pomerdało! Dzięki za poprawkę :)
Spoznione zyczenia z Toronto – nie bylo nas w domu.
Wielu fascynujacych wpisow i pogody ducha
zyczy
Czarny Pietrek
Bardzo dziękuję i nawzajem. Już wkrótce kolejny odcinek Atlasu, a potem w drogę do Niemiec. Doniosę uprzejmie :)