Straszne ostatnio zamieszanie, nie tylko w jednoosobowej redakcji Upiora, ale i na całym świecie. Dlatego recenzja z Kobiety bez cienia w TW-ON pojawia się z opóźnieniem, ale za to na stronie internetowej „Tygodnika Powszechnego”. Wspominałam niedawno, że Frau ohne Schatten, ukochane dziecko Straussa, określane przez niego pieszczotliwym akronimem „Frosch”, czyli „Żaba”, może okazać się dobrą operą na dzisiejsze czasy. Nie okazało się. Lecz nie traćmy nadziei. Wkrótce nowy sezon. Dojedzmy tę szynkę z groszkiem. Może po wakacjach nie trzeba będzie przecierać mgły w okularze. Tymczasem zapraszam do lektury.