Prokrastynatorzy, łączcie się!

Upiór ostatnio dużo jeździł, myślał i słuchał, więc wszystkim należy się chwila wytchnienia. Proponuję wytchnąć przy felietonie ze styczniowego numeru „Muzyki w Mieście”, choćby po to, żeby oderwać się od rzeczywistości i poprokrastynować: albo nad książką, albo nad archiwaliami, które wypłyną przy okazji lektury, niejednokrotnie całkiem niespodziewanie. Ten drobiazg dedykuję przyjaciołom i komentatorom (tym razem licznie zaludniającym mój tekst, choć niewymienionym z nazwiska), życząc im dużo zdrowia i pięknych przeżyć literacko-muzycznych. Już oni wiedzą, dlaczego :)

Prokrastynatorzy, łączcie się!

9 komentarzy

  1. Janusz Szymański

    Wiedziony psim swędem, wzmiankowane przez Panią nagranie Mszy B Minor, nabyłem kiedyś za marne pieniądze na allegro i podzielam zachwyt. W tym momencie natomiast słucham świeżo nabytej płyty Danitzy Ilitsch (1914-65) o której w życiu nie słyszałem, a śpiewa olśniewająco pięknie. Jej duet z Tuckerem z 1947 roku zapiera dech w piersiach. Zamieszczone na płycie PREISER-a nagrania pochodzą z przełomu lat 40 -tych i 50-tych ubiegłego wieku.

      • Ha, Danica Ilić, wielka serbska sopranistka, swoim krótkim życiem mogłaby obdzielić ze trzy kobiety! Gwiazda Opery Miejskiej w Berlinie, potem Staatsoper we Wiedniu, wspaniała Cio Cio San, w wieku 33 lat zadebiutowała w MET w partii Desdemony. Podczas wojny ukrywała u siebie Kurta Glaubera, agenta wywiadu brytyjskiego – w 1944 roku, kiedy Niemcy odkryli jego kryjówkę, Glauber zginął, a Danica z siostrą trafiły do obozu koncentracyjnego pod Wiedniem. Zapomniana nawet w ojczyźnie, na YT są jakieś fragmenty, ale trudno je znaleźć. Pogrzebię kiedyś i zrobimy kolejny wpis w Atlasie Zapomnianych Głosów.
        Dziękuję za miłe słowa! I jedna belferska uwaga: Msza h-moll, nie Msza B minor. O modalności chorału gregoriańskiego, o b molle i b quadratum oraz co z tego wynikło w terminologii muzycznej różnych krajów – też kiedyś napiszę.

        • Janusz Szymański

          Odkryłem w swoich zbiorach jeszcze jedno nagranie z Danizą Ilitsch, a mianowicie Elektrę pod Mitropoulosem z Florencji z 1950 roku, gdzie śpiewa Chrysosthemis. Przy okazji przyszła mi na myśl inna wielka sopranistka z Bałkanów, Dragica (Carla) Martinis niezapomniana Desdemona z pod Furtwanglerem.

          • Janusz Szymański

            Także muszę wspomnieć moją ukochaną Marię Cebotari która żyła tylko 39 lat a jej głos pozostał niedościgłym wzorcem dla następczyń.

  2. schwarzerpeter

    „Martin Servaz, ulubiony bohater kryminałów Bernarda Miniera, okazuje się gorącym wielbicielem twórczości Mahlera pod batutą Christy Ludwig i Dietricha Fischer-Dieskaua.”
    Nic nie wiem o dyrygenckiej karierze Christy Ludwig, ale DFD dyrygowal Mahlera http://www.prestoclassical.co.uk/r/Orfeo/C494001B

    PS spoznilem sie wczoraj na Trybunal – gdzie / czy mozna dowiedziec sie szczegolow prezentowanych nagran? Bardzo lubie Sinobrodego – i jak dotad glownie bazuje na Kerteszu. Moze czas na cos innego?

    • Jak Pan pięknie poprokrastynował z tym DFD :) Który istotnie zajął się dyrygowaniem na stare lata i kilkanaście płyt nagrał. Ale w tym przypadku z pewnością chodziło o coś innego, jak wynika z kontekstu, o to:
      http://ecx.images-amazon.com/images/I/41CMHNZEMRL.jpg
      Co do Sinobrodego, Kertész trzyma się mocno, ba, wygrywa. Ale na drugim miejscu bardzo ciekawe, świeżo wydane nagranie archiwalne Kubelika (z DFD i Seefried, Audite 2014). Polecamy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *