Accende lumen sensibus

Drodzy moi, jeśli dobrze liczę, spotykamy się na tej stronie przed Wielkanocą po raz dwunasty. Wiosna już przyszła, nowy świat się wciąż rodzi, więc daruję sobie napomnienia, ile od nas zależy, żeby okazał się mniej przerażający, niż teraz nam się wydaje. Jedno jest pewne – na zmierzch opery się nie zanosi i muzyka wciąż jest potrzebna. Cieszmy się nią jak dzieci i nie zaniedbujmy innych radości. Sezon upiorny zaplanowany co najmniej do końca listopada, a w ostatnich dniach udało mi się do niego dołożyć kilka wydarzeń niespodzianych, którymi wkrótce się z Państwem podzielę. Tymczasem dzielę się wielkanocnym jajkiem, a właściwie kraszanką, ozdobioną starym bałkańskim sposobem żywymi listkami ziół, które odciskają na skorupkach wzór równie barwny i zaskakujący, jak najpiękniej zaśpiewana aria da capo. Serca wyzwólmy z więzów nicości, jak powiedział Goethe, a ja powtórzę za nim, życząc Państwu tyle dobrego, ile Państwo sami sobie życzą. I przy okazji dziękując za całe dobro, jakim obdarzyli mnie moi Czytelnicy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *